- Strona Główna -
- Historia Szkoły -
- Różności -
- Kronika Szkoły -
- Spotkania po latach -
- Muzeum - Kroniki -
Almanach Absolwentów IV L.O. im. H. Sienkiewicza w Częstochowie

Uroczystości w Baraku

Autor: Cieślak Aleksander
Data dodania: 04.10.2007 09:23:00

Zaproszenie od Burmistrza Szydlowca
Zaproszenie od Burmistrza Szydlowca





Delegacja uczniów naszej szkoły wraz z pocztem sztandarowym będzie uczestniczyć jutro tj. 8 września 2006 roku w uroczystościach67 rocznicy Bitwy pod Barakiem - stoczonej przez oddziały Wojska Polskiego z wojskami hitlerowskimi podczas Wojny Obronnej 1939 roku. W bitwie tej zginęli trzej absolwenci Gimnazjum im. H. Sienkiewicza w Częstochowie : ppor. Kazimierz Maliszewski ( matura 1919 rok ), ppor. Maksymilian Juszczuk ( matura 1933 rok ) i Józef Wołek ( matura 1937 rok ).
Szkołe będzie na tych uroczystościach reprezentował prof. Cieślak Aleksander.

W programie:
godzina 10:00 – zbiórka pocztów sztandarowych, delegacji szkół, zakładów
pracy, organizacji społecznych i kombatanckich, partii
politycznych na Placu Marii Konopnickiej, przed Urzędem
Starostwa Powiatowego.

godzina 10:15 – przemarsz pochodu z Miejską Orkiestrą Dętą i pocztami
sztandarowymi do kościoła św. Zygmunta,

godzina 10:30 – Msza Św. za Ojczyznę i poległych,
godzina 11:30 – przejazd delegacji i pocztów sztandarowych pod pomnik w
Baraku, przemówienie okolicznościowe, uroczyste złożenie
kwiatów




Bitwa pod wsią Barak w okolicach Szydłowca 7-8 września 1939 r.

We wczesnych godzinach rannych 7 września 1939 roku dowódca grupy operacyjnej Armii Prusy, gen. Stanisław Skwarczyński ze swym sztabem zakwaterował w Skarżysku Książęcym. Związane to było z koncentracją w tym rejonie znacznych sił Wojska Polskiego. Odbyła się narada generała z dowódcami 3 i 12 dywizji. Nie wziął w niej udziału dowódca 36 Dywizji Piechoty płk Bolesław Ostrowski, gdyż kierował walkami w pobliżu Końskich. Do kwatery gen. Skwarczyńskiego przybył płk T. Obertyński, przekazując rozkaz marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego o przystąpieniu do wycofania wojsk za Wisłą. Gen Skwarczyński wyraził do dowódców 3 i 12 dywizji pogląd, że do rana 8 września dywizje powinny osiągnąć rejon na zachód od Iłży. Osiągnięcie przepraw na Wiśle w okolicach Solca planował w dniu 10 września. Problemem stało się przekazanie rozkazu podążania za Wisłę osamotnionej 36 dywizji związanej walkami w rejonie Końskich. Z braku łączności, trudne zadanie przekazania rozkazu pułkownikowi Bolesławowi Ostrowskiemu powierzono ppor. Dziedzicowi, który autem niepostrzeżenie przedarł się przez drogi kontrolowane przez nieprzyjaciela i dotarł do dowódcy 36 DP. Dywizje 3 i 12 maskując się przed lotnictwem nieprzyjaciela, wieczorem 7 września marszem skierowały się ku Iłży. Dowódca 36 dywizji otrzymawszy rozkaz dotarcia 8 września w rejon Iłży, oświadczył, że do rana nie będzie mógł osiągnąć zaplanowanego miejsca koncentracji, ze względu na prowadzone walki i znaczną odległość do przebycia wynoszącą ok. 40 kilometrów. Koncentrację oddziałów zaplanowano na dzień następny w zalesionym rejonie w pobliżu Szydłowca w miejscowościach Sadek i Kierz Niedźwiedzi. Nim o zmroku 7 września płk Ostrowski zarządził odwrót, doszło do walki pod Kazanowem, dowodzeni przez niego żołnierze brali udział w walkach już od czterech dni. Płonący Kazanów, zajmowany przez oddziały niemieckie, żołnierze polscy dwukrotnie odbijali z rąk najeźdźców. O godzinie 20 wojska polskie opuściły teren bitwy kierując się na wschód. Jako ostatnie opuścił Końskie baony 165 pułku, którym dowodził ppłk. Z. Gromadzki. Rolę ubezpieczenia spełniał 2 baon 165 pułku dowodzony przez mjra Inglota. Dowódca 163 pułku ppłk. Przemysław Nakoniecznikoff objął dowództwo nad całością kolumny. Niemcy już 5 września zajęli Kielce, ze względu na ciężkie walki 6 września w okolicach Kielc. Końskie, wojska niemieckie zajęły dwa dni później 7 września. Rano 8 września okupanci zajęli Skarżysko i szosą parli na Szydłowiec. Z powodu braku rozpoznani lotniczego i łączności z dowództwem żołnierze o ruchach wojsk nieprzyjacielskich dowiadywali się często od miejscowej ludności. Żołnierze l baonu 163 pułku, stwierdzili obecność nieprzyjaciela, gdy dotarli do lasu przy szosie Warszawa – Kraków, pod wsią Barak. Wiadomość tę przekazano dowódcy kolumny ppłk. Nakoniecznikoffowi. Dowództwo dywizji znajdowało się pod Szydłowcem i zostało zaskoczone wiadomością o nadciąganiu zagonów pancernych 2DL Wehrmachtu. Kompania sztabowa podjęła próbę kontaktu, ale została rozproszona. Do walki wkroczył oddział kawalerii rotmistrza Bronisława Riczki. Niemieckie skrzydło załamało się i wroga kolumna została zatrzymana. Nie trwało to jednak długo. Wróg znów przeszedł do ataku, w rezultacie, którego oddział Riczki został zepchnięty z pozycji i rozbity. Sytuację pogarszał brak sił odwodowych, Oddziały prowadzone przez Nakoniecznikoffa z pod Kazanowa znajdowały się jeszcze daleko ( pomiędzy Hutą a Antoniowem), a niebezpieczeństwo wzrastało. W tej sytuacji płk Ostrowski, pozyskawszy informacje o zajęciu przez Niemców słabo bronionego Radomia i Opoczna, z resztkami swych sił udał się w rejon Iłży w celu dołączenia do grupy operacyjnej.
Podpułkownik Nakoniecznikoff po zbliżeniu się do szosy Skarżysko-Szydłowiec rozwinął kolumnę w szyk bojowy i przygotował oddziały do sforsowania szosy. Na lewym skrzydle znalazł się 165 pp pod dowództwem ppłka Gromadzkiego. W jego składzie pozostawił baon z rozbitków 7 DP. Prawe skrzydło zajął 2 baon 163 pp pod dowództwem mjra Andrychowskiego, a pośrodku l baon mjra Tinta ze 165 pp. W baonie mjra Andrychowskiego znajdowali się żołnierze podolskiej Brygady KOP, którą w latach trzydziestych dowodził płk Stefan Rowecki (w czasie okupacji generał dywizji Stefan „Grot” Rowecki, komendant główny Armii Krajowej do chwili aresztowania w 1943r). Byli to żołnierze zaprawieni w bojach na ziemi koneckiej, zwłaszcza pod Kazanowem. W okolicy Skarżyska Książęcego mjr Andrychowski dostrzegł nadciągającą kolumnę czołgów niemieckich. W ślad za tym polecił ppor. Halickiemu, dowódcy plutonu działek przeciwpancernych, aby karabiny maszynowe dobrze zamaskowane rozpoczęły ogień dopiero wtedy, gdy wróg będzie blisko. Sunące doliną czołgi zaatakowały 36-milimetrowe działka przeciwpancerne. Choć pierwszy czołg stanął w ogniu, inne parły do przodu wprost na działka Halickiego. Wtedy kpt. Pruski uruchomił trzy działową baterię z 7 PAL. Niemcy w odpowiedzi na te działania rzucili do walki piechotę. Informację o tym radiostacja polska przekazała dowódcy pułku Nakoniecznikoffowi. Wszystkie niemieckie czołgi, uległy rozbiciu, kpt. Pruski, przepędził samochody niemieckie.( Według relacji ś.p ks. Józefa Słabego -żołnierz Tadeusz Boba z Ostrowca zniszczył 5-6 czołgów niemieckich). Wróg tymczasem wezwał na pomoc lotnictwo. Niebawem nad pozycjami wojsk polskich pojawił się samolot obserwacyjny „Henkel”. Wkrótce potem odezwała się także niemiecka artyleria ciężka, bateria Halickiego została rozbita. Poległa też jej obsługa. Słońce zachodziło ukazując duże półkole czerwieni. Kończył się niezwykle ciężki i krwawy dzień 8 września 1939r. Dowódca oddziałów polskich ppłk Nakoniecznikoff rzucił całość sił do sforsowania szosy i wsparcia baonu 163 pp, 6 kompanii 165 pp, która ocalała po bitwie batalionu mjra Inglota pod Niekłaniem. Pierwszy sforsował przeszkodę ppłk Gromadzki. Wraz z nastaniem zmierzchu Niemcy wycofali swe siły spod wsi Barak i wojska polskie przeszły na wschodnią stronę bez walki. Tylko od czasu do czasu ostrzeliwała je artyleria niemiecka. Kolumna polska udała się w rejon Trębowca Dużego na zachód od Iłży, tam częściowo wzięła jeszcze udział w bitwie o Iłżę. Po dotarciu w pobliże Wisły oddziały uległy rozformowaniu w okolicy leśniczówki Narożnik. Resztki 165 pułku piechoty z 36 dywizji z rejonu bitwy nocą z 8 na 9 września z lasów koło miejscowości Sadek i Kierz Niedźwiedzi pomaszerowały w stronę Wierzbicy, gdzie zostały napadnięte przez czołgi nieprzyjaciela. Dzięki ciemnościom ,które utrudniały działanie czołgów udało się je odeprzeć i pomaszerować na wschód. Podpułkownik Gromadzki nie zważając na zmęczenie żołnierzy śpieszył się sforsować szosę Iłża-Skaryszew, gdzie znów rano napadły na pułk czołgi. Schroniwszy się pod osłonę lasów oddział stawiał jeszcze opór wystrzeliwując ostatnie pociski przeciwpancerne, o przebiciu się nie było mowy. W tej sytuacji padł rozkaz o przebijania się małymi grupami żołnierzy za Wisłę. Wielu żołnierzy samodzielnie przedarło się za Wisłę. Żołnierze z rozformowanej 36 DP walczyli jeszcze w innych jednostkach w okolicy Chełmna Lubelskiego i Krasnobrodu. W całości przedostała się za Wisłę kawaleria 36 DP dowodzona przez rotmistrza Bronisława Riczkę, który poległ w miejscowości Jacnia na Roztoczu. W rejonie tym we wrześniu 1939 roku walczyły oddziały Wołyńskiej Brygady Kawalerii dowodzonej przez pułkownika Filipowicza oraz Kombinowanej Brygady Kawalerii pułkownika Zakrzewskiego. Żołnierz polski trwał ze z godnym podziwu uporem, podejmując mężną choć nierówną walkę z najeźdźcą. Szczególnym symbolem tej walki dla mieszkańców Szydłowca i okolic stał się dzień 8 września i bitwa pod wsią Barak.
____
_na podstawie relacji Franciszka Ruzika i książek „Bitwa pod Iłżą” Starachowice 1999 oraz Marek Jabłonowski „Formacja Specjalna. Korpus Ochrony Pogranicza”

Opracował
Marek Sokołowski Szydłowiec
WWW.domnaskale.2005.pl___________________________________


[Komentarze (0)]
- Redakcja Strony -
- Absolwenci -
- Wyszukiwanie -
- IV L.O. w Internecie -
- Absolwenci innych LO -





Projekt i wykonanie: © 2005 Tomasz 'Skeli' Witaszczyk, all rights reserved.
Modified by X-bot
Hosting stron internetowych